Ukradłam zdjęcia Darii. : 33
Dziś było super. W duuużym skrócie : spacer, lody, spacer, lidl, babcia ( taniec ciężarnych , loody razy 6556546 , zupa, dżabka , ciasteczka musztardowo-miodowe ( <3)) , biedra, dom.
Jak to się mówi " stare ,ale jare" :
Dziś było super. W duuużym skrócie : spacer, lody, spacer, lidl, babcia ( taniec ciężarnych , loody razy 6556546 , zupa, dżabka , ciasteczka musztardowo-miodowe ( <3)) , biedra, dom.
Jak to się mówi " stare ,ale jare" :
♥
13.03.2011 o godz. 20:07
komentuj (1)
Yes! Dziś piątek. Baardzo miły dzień w szkole, pomijając to , że dostałam pałę z pracy klasowej z fizyki, ale szczerze to mało mnie to obeszło, pierwsze 5 min. Później babcia & Daria. Czyli rutyna piątkowa. Sympatycznie i tak dalej, miało być trochę inaczej jak to wczoraj pisałam no, ale Darii się nie udało.Trochę "Dopasowanych jak ulał" , trochę żarcia i trochę TV oraz rozmów. Więc było OK.
A tak nawiązując do książek. To chciałam napisać coś dla siebie. Nie pamiętnik, bo mam ich milion to też nie te opowiadanka , które kiedyś tworzyłam. No i pisze te książkę dla Darii , ale to też nie to. Mam w planach bardzo ambitną książkę, ale będzie bardzo w stylu "naturalizm" i te sprawy. Tytuł już mam i bardzo przypadł mi do gustu . " Passage a vide " Będzie taką moją wielką tajemnicą , bo będzie hmn, moimi intymnymi przemyśleniami wcielonymi w pewną postać. Tyle mogę zdradzić, a jak ktoś pragnie ją przeczytać to prawdopodobnie ktoś ją wyda po mojej śmierci. YEA .
A tak nawiązując do książek. To chciałam napisać coś dla siebie. Nie pamiętnik, bo mam ich milion to też nie te opowiadanka , które kiedyś tworzyłam. No i pisze te książkę dla Darii , ale to też nie to. Mam w planach bardzo ambitną książkę, ale będzie bardzo w stylu "naturalizm" i te sprawy. Tytuł już mam i bardzo przypadł mi do gustu . " Passage a vide " Będzie taką moją wielką tajemnicą , bo będzie hmn, moimi intymnymi przemyśleniami wcielonymi w pewną postać. Tyle mogę zdradzić, a jak ktoś pragnie ją przeczytać to prawdopodobnie ktoś ją wyda po mojej śmierci. YEA .
I ♥ TDW.
Tagi:
codzienność.
My books.
Cóż , stwierdziłam , że kocham tego bloga. Pojawia się dużo innych stron , które bardzo mnie kuszą by się do nich przenieść , ale od razu przypominam sobie ile pięknych chwil nacieszyłam się i napłakałam na tym blogu. Uwielbiam wspominać. Wszystko co kiedyś było doceniam dopiero po czasie, a szkoda.
Dziś o dziwo wspaniały dzień. Były , aż 3 w-f'y, ale jakoś dałam radę, miałam na to siłę. Humor poprawiał mi i Darii nasz ekwipunek. Nigdy nie mamy jedzenia i narzekamy...A tu o proszę. Było żarcie to i humor jest! MY KLAN GRUBASÓW JEA! No i z normalnych lekcji tylko biologia i angielski były. Lubię, lubię lubię takie dni, chce tak codziennie.
Ah, jutro cuuudowny piątek! Po 1 : Babcia, Daria : 3 Po 2: kręcimy pierwsze kawałki do DLACZEGO JA. PO 3 : początek weekendu!
Czekam utęsknienie na moje urodziny. Martwię się tylko czy będą takie warunki jak rok temu... Módlmy się o dobre serce wujka Ariela!
Pff, dziś wszystkie super pro elo lasie i joł skejty poszły na bednarka o,O Jea... jest koncert w tej zakichanej dziurze jest impreza i się zlatują same "VIP'Y" Trudno. Zostaje jako nieliczna w domu, bo nie potrafię słuchać czegoś czego nie lubię w odróżnieniu do innych. : )
Idę dalej jeść wszystkie pyszności i tyć w samotności! YEA. Kończę te notkę ze wspaniałym humorem! :)
& Ta piosenka jest meeega stara i jest nawet po polsku ( nie przepadam za polskimi piosenkami ) , ale nadal budzi we mnie wieele wspomnień i emocji...
Dziś o dziwo wspaniały dzień. Były , aż 3 w-f'y, ale jakoś dałam radę, miałam na to siłę. Humor poprawiał mi i Darii nasz ekwipunek. Nigdy nie mamy jedzenia i narzekamy...A tu o proszę. Było żarcie to i humor jest! MY KLAN GRUBASÓW JEA! No i z normalnych lekcji tylko biologia i angielski były. Lubię, lubię lubię takie dni, chce tak codziennie.
Ah, jutro cuuudowny piątek! Po 1 : Babcia, Daria : 3 Po 2: kręcimy pierwsze kawałki do DLACZEGO JA. PO 3 : początek weekendu!
Czekam utęsknienie na moje urodziny. Martwię się tylko czy będą takie warunki jak rok temu... Módlmy się o dobre serce wujka Ariela!
Pff, dziś wszystkie super pro elo lasie i joł skejty poszły na bednarka o,O Jea... jest koncert w tej zakichanej dziurze jest impreza i się zlatują same "VIP'Y" Trudno. Zostaje jako nieliczna w domu, bo nie potrafię słuchać czegoś czego nie lubię w odróżnieniu do innych. : )
Idę dalej jeść wszystkie pyszności i tyć w samotności! YEA. Kończę te notkę ze wspaniałym humorem! :)
& Ta piosenka jest meeega stara i jest nawet po polsku ( nie przepadam za polskimi piosenkami ) , ale nadal budzi we mnie wieele wspomnień i emocji...
Wstałam około 8,00. Poszłam oglądac telewizję po czym się wykąpałam. Chyba nie potrzebnie to robiam. Mój organizm dziwnie reaguje na zbytnie ciepło. Poszłam do kuchni i straciłam równowagę, nie mogłam oddychać i było mi strasznie słabo. Chyba godzinę leżałam nie ruchomo i czekałam ,aż mi przejdzie. Wiec w związku z tym ( co dziwne ) cały ten dzień spędziłam w piżamie czego nienawidzę. Później znów telewizja i telewizja. trochę "DOPASOWANYCH JAK ULAŁ" . Jestem już na 54 str. <brawa?> Dopiero ok. 19 usiadłam na komputer, bo wiedziałam ,ze wejdzie Darkuu. Ah ! Niemal , że podskoczyłam z radości jak zobaczyłam ,ze jest dostępna... No sory, ja wyjeżdżam , ona w domu, ja przyjeżdżam to ona wyjeżdża , a jeszcze wcześniej tydz.byłyśmy obydwie chore. Pf, 3 tyg. niewidzenia się to dla mnie katorga... Teraz i tak musze czekać jeszcze do czwartku. Ale mamy mnóstwo cudownych planów wiec się nam trochę odbije! Dwie noce , trzy dni bez przerwy razem, a w piątek jeszcze do babci (♥) Pewnie po tych dniach przytyję ze 100 kg, ale będzie warto ! No i wspaniałe sesje zdjęciowe... Nie mowa tu o zdjęciach, ale zawsze jest wiele hardcorowych wspomnień z takich wypadów.
Czas nadrobić te trochę zmarnowane ferie i zrobić coś super!
Czas nadrobić te trochę zmarnowane ferie i zrobić coś super!
Tagi:
codzienność.
music .
Wróciłam. Byłam jeden dzień krócej i musiałam sama dojechać. To była najgorsza droga w moim życiu. Na samym początku o mało co nie spóźniłam się na autobus. dalej jechałam pierwsze 2,5 godz. spokojnie od póki ( dokładnie nie wiem jak to było , bo moje uszy miały słuchawki w sobie) nie nastąpił wypadek i coś w nas stuknęło i musieliśmy czekać godz. na drugi autobus. W tym drugim był tłum ludzi i trzeba było się ciskac z obcymi czego bardzo nie lubię. Jakoś dojechałam do Gdańska. Moje dwie torby , które ciągnąc wyglądałam jak Pudzian na spacerku farmera ( czy coś takiego) i tak sobie z nimi szłam na pierwszy przystanek. Dziewczyny zadzwoniły do ,mnie , że nie mogą mnie odebrać i radź sobie sama... Pf... Nic nie łapałam z tych rozkładów to pytałam gdzie będzie podjeżdżać dziesiątka w która kazały mi wsiać i wskazali mi drogę. Na druga stronę ulicy trzeba było podziemiem . Kurna. Chyba 10 razy wychodziłam nie tym wejściem co trzeba i latałam z tymi walizkami. Myślałam ,że mi ręce urwie. W końcu podjechała jakaś 10 to do niej wsiadłam. Jechałam dobre 15 min. i jakiś facet mi mówi , że to nie w tą stronę jade. BOŻE ! Przysiadłam już na chodniku na chwilę i zaczęłam się modlić, żebym bym nie zemdlała , bo jeszcze fakt , że łaziła za mną 39cio stopniowa gorączka. Potem już jakoś poszło , bo zauważyłam znajome twarze ze zlotu czyli dziewczyny wracające z centrum pewnie z obiadu. Podczepiłam się pod nie i jakoś dotarłam. Oh. cudowny widok tych wszystkim milusińskich ludzików i moich zwalonych przydupasów <3 Nie no nie miałam na co narzekać tylko nie mogłam znaleźć swoich. No i jak wrócili to już tak sobie żyłyśmy razem i było cudownie. Wszystkie koncerty 'kawy' warsztaty i wykłady bardzo interesujące i budujące C: Wszystko było by pięknie gdyby nie to , ze czułam się okropnie i kasłałam. Mój pożyczony materac okazał się malusieńką katastrofą. Myślałam ,ze tylko przepuszcza lekko powietrze, a on miał perfidną dziurę więc w połowie nocy spałam już na podłodze. I tak dwa dni. A trzeciego to na owym materacu spałyśmy w 5 i po kolei się zmieniałyśmy kto trzyma dziurkę , bo taśma jej nie łapała. Ból pleców był. Ostatniego dnia dałam prezent Janowi zaległy od roku , ale kazałam otworzyć dopiero w domu ,bo dziewczyny by się na niego rzuciły i nie było by super. O 00:00 dostałam sms'a , ze fajny. To się cieszyłam C: Przed wyjazdem poszliśmy spędzić bardzo miłe 2 godziny w KFC , a potem wspaniała i miła droga. Najpierw słuchałam tych małych ciotek 'Fanki Hanki Montanki club'. A potem gadałam z Sarą z Olsztyna więc wysiadała wcześniej. Zdążyłam ją tylko ostrzec przed pewnym lovelaskiem, który wcześniej polował na mnie. Prawdopodobnie uratowałam jej życie. HA ! Jak wysiadła to wbiłam do Mirasa i też bardzo fajnie się gadało. Opowiedział mi jak to było z jego wieeelką miłością Emilką, a mi się łezka tylko kręciła. Od razu wiedzieli ,ze sa dla siebie i po 15 dniach znajomości już planują wspólne życie, ślub mieszkanie. Z boku może to wyglądać dziwnie ,ale na prawdę są jak dwie połówki wspaniałej całości :) Ten zlot był inny od wszystkich , bo chyba więcej czasu starałam się poświęcić Bogu , niż znajomym. Wróciłam w końcu i trochę na wejściu się załamałam znów widząc ten widok mojej dziwnej rodzinki i zachciało mi się płakać, że chcę się cofnąć i tam wrócić... Ale wzięłam głęboki oddech i dalej będę stawiała czoło codzienności. Teraz odpoczywam przy Karen Elson i jem żelki. To będzie nudny tydzień , gdyż Daria dziś pojechała na Śląsk, a Pola dalej siedzi w Gdańsku to dwie moje ukochane mniej. : ) Ale sponio, mam jeszcze inne plany !
Może się wydawać, że trochę dużo napisałam , ale wcale wszystkiego nie opisałam , bo ręce już mnie bolą. Na prawdę było wiele szczegółów warte uwagi , ale je zostawię wyłącznie dla siebie :) Trochę tęskniłam za tym blożkiem ,bo tylko jemu mogę się wypłakać i wcale nie komentuje tego co mowię ^
ZACZYNAMY FERIE !
Może się wydawać, że trochę dużo napisałam , ale wcale wszystkiego nie opisałam , bo ręce już mnie bolą. Na prawdę było wiele szczegółów warte uwagi , ale je zostawię wyłącznie dla siebie :) Trochę tęskniłam za tym blożkiem ,bo tylko jemu mogę się wypłakać i wcale nie komentuje tego co mowię ^
ZACZYNAMY FERIE !






